Kącik literacki‎ > ‎

„Leśna przygoda”

opublikowane: 10 cze 2012, 04:58 przez SP 4 Lubań
Moi drodzy w powietrzu czuje się już lato, a z latem wakacje… 
 Zachęcam wszystkich do rozwijania w wolnym czasie swoich pasji… może nawet nie wiecie, że drzemią w Was talenty literackie? 
Wasze koleżanki napisały własne bajki. 
Przeczytajcie, może będą to doskonałe inspiracje na wakacje..? 
 Polecam- Wasza polonistka Beata Baczyńska-Smyczek

Pięknego letniego dnia spokój poranka został zakłócony , gdyż Monika zmieniła pogląd na temat swojego spokojnego życia. Była to  dziewięcioletnia dziewczynka, pragnąca dodać swemu życiu czegoś, co sprawiłoby, aby zaczęło  być ciekawsze, bardziej ekscytujące. Miała wesołe, intrygujące usposobienie, roześmiane, niebieskie oczka. Blond włosy spadały kaskadą na jej drobne ramionka. Mieszkała ze swoją babcią Eweliną w małym domku na skraju lasu. Babcia słynęła z tego, że potrafiła piec pyszne ciasta, ciasteczka i babeczki. Monika zawsze chętnie jej pomagała, więc od czasu do czasu zawoziła „babcine przysmaki” do znajdującego się nieopodal ich domu sklepu w mieście.

            Pewnego dnia pełna entuzjazmu i energii życia Monika postanowiła zawieźć do miasta ciasteczka. Jadąc na rowerze zwróciła swą uwagę na małego liska i niepostrzeżenie pojechała złą dróżką. Znalazła się w tej części lasu, do  której babcia jej zabraniała zaglądać, a mówiąc te słowa można było wyczuć strach w jej oczach i przerażenie, lecz jak to często bywa, zgodnie z przysłowiem „jajko mądrzejsze od kury” - Monika zaślepiona ciekawością, nie posłuchała rady babci i pewnym krokiem ruszyła przed siebie.   Otaczały ją drzewa o grubych, nagich i zarazem szarych konarach nieodpowiednich do pory roku w jakiej się znajdowała. Monika z zaciekawieniem i jednocześnie przerażeniem rozglądała się dookoła, gdy nagle... prosto na jej głowę spadła młoda  wiewiórka. Zwierzę przekrzywiło główkę i przemówiło piskliwym, lecz ludzkim głosem:

-        Kim ty jesteś? - spytała zarazem bacznie się przyglądając,

-        Ja...jestem Monika...A ty...ty umiesz mówić? Jak to możliwe? - dopytywała się Monika

-        My, w tym lasku, wszyscy potrafimy mówić. Ja mam na imię Łupinka- rzekła wiewiórka.

Nagle zza krzaków wyłonił się jeżyk, a za nim lisek i co najbardziej zdziwiło Monikę, młody, rozkoszny niedźwiadek. Dziewczynka nie mogła uwierzyć własnym oczom!

-        Poznaj moich przyjaciół... to jest jeż Jerzy, lisek  Punek, a niedźwiadek zwie się Honig, gdyż bardzo, bardzo lubi miodek – ciągnęła dalej młoda wiewiórka, obracając w swych małych łapkach orzeszek, który dostała od Moniki wraz z  kawałkiem ciasta.

Dziewczynka z wrażenia nie mogła wydobyć z siebie słowa. Milczenie przerwał jej jeżyk mówiąc:

-        Koleżanko, musisz nam pomóc...zły doktor Szpon uwięził naszą przyjaciółkę, sarnę Lessi.

-        Jeśli jestem w stanie wam pomóc, to z przyjemnością to zrobię. Muszę jednak wiedzieć kim jest doktor Szpon – dopytywała się Monika. Przez myśl przeleciały jej słowa „ty też możesz kiedyś potrzebować pomocy!”. Zestresowany jeżyk  mówił dalej.....

-        To ... okrutny sokół dysponujący niezwykłą siłą. Swym wzrokiem sprawia, że nie możemy się ruszyć. My zwierzęta jesteśmy bezradne. Nie wiem tylko, czy jego moc działa też na ludzi - odpowiedział  przerażony jeż.

-        Zapomniałeś dodać, że współpracuje on z Dziobem, czyli orłem...Dziób, swe ofiary łapie w szpony i leci z nimi do laboratorium, gdzie  czeka już sokół Szpon, który niezwłocznie zamykaj ich w klatkach – dodał Honig.

-        To straszne! Musimy ich wszystkich uwolnić i skończyć z tym terrorem. - rzekła Monika.

Nowi, leśni przyjaciele postanowili, że z samego świtu wyruszą do laboratorium Szpona i Dzioba. Wszyscy bardzo się bali, mimo to wiedzieli, że muszą pomóc uwolnić swych znajomych. .....

            O  świcie ruszyli. Szli cały dzień, robiąc co kilometr przerwę na odpoczynek. W pewnej chwili Monika niepostrzeżenie oddaliła się od grupy. Uważnie przyglądał się jej bezwzględny i okrutny ptak krążący majestatycznie na niebie. Był to orzeł Dziób – uosobienie drapieżności, który natychmiast skorzystał z okazji do  porwania jej. Po chwili, wraz ze swą ofiarą, leciał wysoko w przestworzach.  Zwierzęta nie zauważyły jej zniknięcia, więc szły dalej nie oglądając się za siebie.  Monika była bardzo sprytną dziewczynką i dzięki temu zdołała wykraść klucze od klatki, szybującemu orłowi, który był tak zajęty całym porwaniem, że nic nie poczuł ani nie zauważył. Dziób wraz z Moniką szybko dotarł na terytorium Szpona. Groźny sokół zaprowadził ją do klatki,  zatrzaskując zamek, wydając przy tym dziwne dźwięki. Nie wiedział jednak o kradzieży kluczy. Dziewczynka cichutko otworzyła klatkę i wyszła. Ledwo mogła poruszać drżącymi nogami. Nie zapomniała również o prośbie swoich leśnych przyjaciół i po drodze uwolniła wszystkie zwierzęta. Całe grono z „sercem w gardle” opuszczało terytorium wroga mając nadzieję, że ich nie złapią. Udało się! Uciekli. Byli już bezpieczni, przynajmniej tak im się wydawało!  Odnaleźli grupę, na czele której stała wiewióreczka Łupinka.  Po pewnym czasie  gromada przyjaciół mogła spokojnie cieszyć się wolnością.  Panowała ogólna radość i wdzięczność.

            W tym samym momencie, kiedy leśni przyjaciele ucztowali wolność, Szpon i Dziób byli święcie przekonani, że ich więźniowie siedzą dalej w klatkach.   Jednak gdy zorientowali się co się faktycznie stało, wpadli w nieopisany szał i złość.  Wyruszyli w pogoń za uciekinierami. Na szczęście Monika już po chwili zauważyła, że Dziób nerwowo szybuje po niebie  i zdążyła ostrzec leśne zwierzęta. Wszyscy schowali się do nory. W ciszy, mocno przestraszeni oczekiwali co będzie dalej. Dziób, jak każdy orzeł, ma bardzo dobry wzrok,  więc  nie miał najmniejszej trudności z dostrzeżeniem całej gromadki. Podleciał więc do nory próbując za wszelką cenę pazurami wydobyć choćby jedno zwierzę. W chwili, gdy Dziób niemal dotknął Honiga i wszyscy byli przekonani, że to jego koniec wydarzyło się coś dziwnego.....Orzeł zaczął podnosić się z ziemi w dziwny sposób. Został złapany przez policję leśną, która od dłuższego czasu próbowała ich przyłapać na gorącym uczynku. Wraz ze Szponem odwieziono ich do rezerwatu dla zwierząt. Bezwzględne i pewne siebie ptaki zapomniały, że należy stronić od pychy i zbytniej pewności siebie. Te dwie cechy pozbawiają zdrowego rozsądku i mogą doprowadzić do zguby. Cała gromada leśnych przyjaciół mogła spokojnie wrócić do codziennych zajęć. Dzięki temu, że w czarodziejskim lesie wszystko „płynęło” szybciej, Monika zdążyła dostarczyć babcine słodkości do sklepu. Nieoceniona stała się jej  nowa przyjaciółka Lessi, która w podzięce za uratowane życie podwiozła ją na skraj lasu, na swych szybkich, sarnich nóżkach. Wszystko zaczęło toczyć się swoim rytmem, a  Monika zaczęła doceniać swoje unormowane życie.

            I tak kończy się ta historia...Jest to przykład starego powiedzenia: „Dobro zawsze zwycięża”...Zło zostało ukarane, a dobre uczynki nagrodzone. Powinniśmy starać się zawsze postępować jak najlepiej mając na uwadze właśnie to powiedzenie. Mamy przez to wpływ na nasze życie i jego jakość. Może ktoś kiedyś  i nam pomoże?

 

Autorka:   Nikola Sierczyńska

Wiek:  12 lat

Klasa : Va

Szkoła Podstawowa nr 4  im. Kawalerów Orderu Uśmiechu  w Lubaniu

Comments