Kącik literacki‎ > ‎

„Wycieczka Zakopane - Kraków” ( kartka z pamiętnika)

opublikowane: 10 cze 2012, 04:46 przez SP 4 Lubań

 Uczniowie klasy Va i Vc w maju 2012r. odwiedzili najpiękniejsze miejsca w Polsce….
O tym gdzie byli i co widzieli chętnie mówią i piszą …
 Przeczytajcie- zapraszamy…

  Beata Baczyńska – Smyczek i Elwira Wojtusik

Drogi Pamiętniczku!

            Przeżyłam coś naprawdę niezwykłego! Pod koniec maja, w dniach od 28 do 31 spotkało nas to znaczy  klasę V a i V c  coś wspaniałego, a mianowicie czterodniowa wycieczka w góry! Wyprawa rozpoczęła się już o godzinie 4:00 rano wyjazdem do Zakopanego. Dobrze mówię! Aż tak wcześnie rano musieliśmy wstać! Wprawdzie wszyscy byliśmy zmęczeni, ale nie okazywaliśmy tego. Na naszych buziach promieniały słoneczne uśmiechy. Pełni ekscytacji ruszyliśmy w długą, choć bardzo przyjemną podróż po nowe doświadczenia i doznania. Pierwszy dzień naszej wycieczki spędziliśmy w Zakopanem. Zwiedziliśmy Dolinę Strążyską, Polanę Strążyską i Wodospad  Siklawica. Muszę przyznać, że ten wodospad  pomimo swej małej wielkości w porównaniu oczywiście do innych wodospadów, jest naprawdę przepięknym wytworem natury... Dodam jeszcze, że o wszystkim, co oglądaliśmy, opowiadał nam nasz przewodnik lub przewodniczka, zależnie od tego, co w danym czasie mieliśmy okazję zobaczyć. Zmęczeni, choć  gotowi na każdą dawkę wrażeń  udaliśmy się do pięknego góralskiego pensjonatu, by zjeść posiłek, porozmawiać ze sobą, opowiedzieć o swoich odczuciach dotyczących wycieczki i nabrać sił  na kolejną porcję wysiłku, która czekała nas już następnego dnia... Wyjawię Ci, że  mimo zmęczenia chyba nie było takiej osoby, która by żałowała lub nie cieszyła się z pobytu na tej wycieczce! Moim zdaniem ta wyprawa była fenomenalna! Nie mogę znaleźć słów, które opisałyby moje... a  także innych uczestników, zadowolenie. Kolejnego dnia odbyła  się wycieczka do Chochołowa na bacówkę, gdzie obserwowaliśmy pokaz wyrobu serów góralskich: bryndzy, buncu i oscypków połączony z degustacją. Nie mogę jednak powiedzieć, że są to moje ulubione sery. O nie! Jedno trzeba im przyznać - mają swój specyficzny smak!.  Tego dnia mogliśmy także kupić pamiątki, na  Krupówkach ogarnął nas istny  „szał pamiątkowy”!

 Wydaje mi się jednak, że największe wrażenie zrobił na nas  zjazd i wjazd na Gubałówkę, z której roztaczał się niebiański widok na Tatry... Panorama gór była tak przepiękna, że nie można było oderwać od niej wzroku... Niektórzy stali po kilkanaście minut i wpatrywali się w ten krajobraz wysokogórski.  I tak zakończył się drugi, pełen wydarzeń dzień. Trzeciego dnia naszej wycieczki zwiedziliśmy Kraków, a w tym Stare Miasto, Barbakan, Bramę Floriańską, Rynek i Ratusz, przepiękny Kościół Mariacki, pełne straganów Sukiennice, drogę królewską, Collegium Maius, rozmaicie zdobione wzgórze wawelskie oraz stare komnaty, katedrę, groby i oczywiście wielki dzwon, który bije bardzo rzadko, tylko  podczas wyjątkowych uroczystości. Był on naprawdę wielki! Mieliśmy nawet okazję go dotknąć, choć ja osobiście go nie  dotykałam, bo z moim „szczęściem” do tego typu rzeczy, bałam się, że mogłoby coś się stać... Wolałam nie ryzykować...

     Kolejną atrakcją były podziemia  Rynku Krakowskiego, gdzie mogliśmy zobaczyć jak wyglądały przyrządy codziennego użytku sprzed wieków, na przykład: buty, miski, sztućce, spinki, opaski, a nawet  dawne miary i wagi. Nasza pani przewodnik zapoznała nas z dawnym sposobem pozbywania się zwłok. Oprócz tego dowiedzieliśmy się jeszcze wielu ciekawych informacji. Przyznam , że zdziwiło mnie to, że ludzie żyjący w dawnych epokach potrafili tak dużo zrobić bez dobrego sprzętu, który ułatwia nam dziś  pracę, taka na przykład maszyna do szycia ułatwia nam wykonanie obuwia, natomiast dawniej ludzie wytwarzali wszystko za pomocą jedynie własnych rąk. To jest zadziwiające... Powinniśmy brać przykład z naszych przodków i szanować ich, bo dzięki nim jesteśmy tym kim jesteśmy, czyli mądrymi, wykształconymi istotami, które cały czas się rozwijają i rozwijać będą. Na tym skończyliśmy ten dzień...

   W błyskawicznym tempie nastał ostatni poranek naszego „wycieczkowania”. Czekało na nas wspaniałe miejsce- Ogród Doświadczeń.! Muszę przyznać, że było wręcz bosko!!! Nasza przewodniczka opowiadała nam  tak interesujące rzeczy, że nikt nie mógł oderwać wzroku od jej ust. Dowiedzieliśmy się dzięki jakim siłom  działają  różne zjawiska. Było to naprawdę intrygujące... Każde  słowo naszej pani przewodnik trafiało do naszych główek tak szybko, że nie trzeba było powtarzać. Okazało się, że żadne zjawisko nie dzieje się „samo z siebie”, tylko jest spowodowane oddziałującą na nie inną siłą. To nieprawdopodobne! Podnieceni i w dobrych nastrojach opuściliśmy Kraków. W kolejnej, niestety ostatniej części wycieczki zwiedziliśmy Ojcowski Park Narodowy, a w nim bajeczną Dolinę Prądnika, zawierającą setki tajemnic Jaskinię   Nietoperzową, majestatyczne ruiny zamku w Ojcowie oraz dziedziniec zamku w Pieskowej Skale. Sensacją stała się ogromna Maczuga Herkulesa, która jest ostańcem wapiennym. Dotąd znaliśmy ją tylko z książek... Powiem ci Pamiętniczku, że bardzo ucieszyłam się, gdy już ją zobaczyłam. Wszyscy byliśmy pod wrażeniem jej rzeczywistych wymiarów.

            I tak w miłej atmosferze, pełni  nie do opisania wspomnień i  wrażeń udaliśmy się w drogę powrotną, w czasie której mogliśmy wymienić się  spostrzeżeniami na temat tej wspaniałej, choć zdaniem wszystkich wycieczkowiczów, za krótkiej wycieczki...Przyznam , że chciałabym powrócić tam jeszcze raz, by móc choćby przez minutkę popatrzeć na góry, które do dziś goszczą w moim sercu i zostaną tam na wieki... Warto pamiętać, że przedmioty niszczą się, z czasem o nich zapominamy, natomiast marzenia, widoki, miłe chwile będą w naszych sercach na zawsze..

         Dziękuję Ci drogi Pamiętniczku, że mnie wysłuchałeś i obiecuję, że już niebawem znów podzielę się z tobą ciekawym faktem z mojego życia. Do zobaczenia!                        

                                                                                     

 Nikola Sierczyńska kl Va



Comments