Kącik literacki‎ > ‎

Opowiadania fantasy

opublikowane: 26 paź 2012, 09:21 przez SP 4 Lubań

Prezentuję dwie prace  wyróżnione wśród uczniów w kl. VIa i VIc, jako przykłady dobrze zredagowanych opowiadań fantasy ,  warto  podczas czytania zwrócić uwagę na elementy fantastyczne i sposób prowadzenia narracji !

                                                                                   Polecam -Wasza polonistka Beata Baczyńska- Smyczek

                                             

Moja wymarzona podróż ”

                                Była  ciemna, burzliwa noc. Razem z rodzicami niedawno wprowadziliśmy się do starego, wielkiego, ciągle okrytego mgłą domu.    Wieczorem tradycyjnie  schowałam się pod kołdrę. Owszem było mi ciepło, ale strach niczym włócznia przeszywał moje ciało. Nagle usłyszałam, że coś bardzo dziwnie trzeszczy na strychu.  Pomyślałam jednak, że nie jestem dziewczyną bojaźliwą, więc szybko zrzuciłam kołdrę na podłogę i ruszyłam… na strych. Kiedy wspinałam się na drabinę, usłyszałam coraz głośniejsze trzaski.

                                 Kiedy weszłam na strych zobaczyłam wielkie, gigantyczne lustro. Jego rama była złota, zdobiona przeróżnymi wzorami, a na oko miało dwa metry wysokości i półtora metra szerokości. Zauważyłam, że jego wnętrze podczas burzy cały czas drgało i deski w podłodze trzeszczały. Dotknęłam ramy lustra, było w dotyku gładkie, ale jednocześnie fragmenty zdawały się być wypukłe. Po chwili przejrzałam się w lustrze. Wyglądałam zupełnie normalnie, ale ubranie miałam jakieś inne, wydawało mi się, że wykonane było  z pajęczyny zdobionej poranną rosą, spódniczkę dodatkowo ozdobiono haftem z liści klonu i topoli. Dotknęłam lustra. To było bardzo dziwne wrażenie, ponieważ czułam  jakbym dotykała tafli wody. Co tu mówić… weszłam. Moim oczom ukazała się przepiękna kraina. Drzewa w całości, nawet ich kora były zielone. Zobaczyłam wielkie rzeźbione, kamienne kwiaty i przeróżne zwierzęta leśne. Z każdym moim krokiem postawionym na trawie wyrastał jeden kwiat. Niedaleko  rozpościerała się łąka, była bardzo duża i rozłożysta,  widziałam „dywany” kolorowych kwiatów. Doszłam do wniosku, że tubylcy pewnie często chodzą po tej łące. Postanowiłam się przespacerować, nie miałam nic do stracenia! Przeszłam mały kawałek, gdy moim oczom ukazała się osóbka, niewiele mniejsza ode mnie. Był to elf. Miał na sobie bardzo podobną suknię do mojej tyle, że bardziej brązową.

-Witam w krainie Silidon! Kim jesteś? – rzekł elf z przekonaniem i uśmiechem

-Jestem człowiekiem i mam na imię Julia

-Jestem Cadence! I nie widzę, że jesteś elfem, przecież masz parę ślicznych skrzydeł!

Obejrzałam się za siebie. Rzeczywiście! Miałam parę skrzydeł bardzo podobnych do skrzydeł ważki, oraz sukienkę „z lustra”.

-Bardzo mi miło! Masz jakieś przyjaciółki?

-Tak, oczywiście!

-Nie znam tu zbyt wielu osób. Mogę kogoś poznać?

- Oczywiście! Ellie! Sam! –zawołała serdecznie elfim głosikiem

-JUŻ!!!JUŻ LECIMY!!! –elfy leciały na „złamanie karku”

-Jestem Ellie, a to Sam, a ty?

-Julia! Miło mi!

-Więc Julia –odpowiedziała Candence –nieczęsto się to zdarza, ale wręczam Ci wisior, dzięki któremu możesz wrócić  do domu kiedy tylko będziesz chciała.

Candance włożyła na moją szyję wisior przypominającym kształtem łzę.

-Dzięk…

                                           Nie zdążyłam odpowiedzieć. Zakręciło mi się w głowie. Lustro jakby mnie wypluło, ale wisior pozostał. Od tego dnia w wolnych chwilach wchodzę tam i jestem naprawdę szczęśliwa!

Julia Hybińska kl. VIa

 

 

 

„Niezwykłe spotkanie”

              Nie mogłam zasnąć, był środek nocy. Ciemność nabrała przerażającego wyglądu. Czarne chmury kłębiły się, dodając mroku nocy, niezwykłej magii. Przetarłam oczy ze zmęczenia, wybiła północ. Dźwięk małej strzałki odbił się od ściany pokoju, w którym leżałam i niczym grom z jasnego nieba, ogłuszył mnie. Ze strachu zamknęłam oczy i ......nagle leżałam na ziemi, otoczona małymi, dziwnie wyglądającymi stworzeniami. Zlękłam się, ale po chwili strach minął. Byłam jedynie ciekawa co to za tajemnicze miejsce.

-Gdzie ja jestem? - spytałam samą siebie, nie oczekując niczyjej odpowiedzi. Po chwili nieuwagi, dostrzegłam, że stworzonka dziwnie mi się przyglądają. Przez umysł przebiegła mi myśl, że może są kanibalami, ale na szczęście nie było to prawdą. Miały dość duże oczy i uszy, które odznaczały się stosunkowo do reszty małego ciała. Starałam się nie zwracać na to uwagi. Nagle stworki odezwały się do mnie, w znanym mi języku polskim. Przedstawiły się i zaproponowały wspólne zwiedzanie miasta, czyli ich królestwa. Z chęcią przystałam na ich propozycję. Dokładnie przyglądałam się delikatnie zdobionym ściankom komnat, pełnych energii i radości. Freski przedstawiały zwierzęta i sceny z życia. Na kolumnach widniały wyrzeźbione liście akantu i winorośli. Nic nie umknęło mej uwadze. Podziwiałam umiejętność tworzenia tych niezwykłych dzieł architektonicznych. Barwy ścian, niezwykłe płaskorzeźby, malowidła, budowle napełniały mnie podziwem dla ich zdolności.

-Przyjdzie Pani na bal? - przerwał mi napawanie się widokami, mały Krysiulek, który przedstawił mi się jako pierwszy.

-Jaki bal? - spytałam z niedowierzaniem i nieukrywaną ekscytacją.

-To Pani nie wie? - zapytał Krysiulek.

-  Co pięć lat szukamy kogoś, kto odczaruje księcia, aby mógł przybrać ludzką postać. - dodał po chwili.

-Aha! A czy ja też mogłabym spróbować? - dopytywałam się.

-Oczywiście, ale musimy już iść, bo nie zdążymy. - ponaglił nas Krysiulek.

-Dobrze, a więc chodźmy – rzekłam.

Po piętnastu minutach staliśmy już przed salą balową. Krysiulek zaprowadził mnie do królewicza i wytłumaczył na czym polega proces, w którym próbuje się odczarować Jego Wysokość.

-Wybieramy kobiety, które dotykają dłoni księcia i w tym samym czasie drugą dłoń kładą na magicznym lustrze. Jeżeli nic się nie stanie, królewicz nie zostaje odczarowany. Od tysięcy lat szukamy wybranki – odparł ze smutkiem w głosie Krysiulek.

-Postanowiłam spróbować. Wykonałam wszystkie polecane czynność i nagle królewicz otworzył oczy,  głośno  oddychał. Był odczarowany! Cieszyłam się niezmiernie. Wszyscy mi gratulowali. Królewicz także. Przytuliłam go i nagle.... byłam już w domu  Tę podróż zapamiętam na zawsze!

 

Nikola Sierczyńska kl. VIa

 

Comments