Kącik literacki‎ > ‎

Lubań w sercach młodych literatów

opublikowane: 16 cze 2013, 13:14 przez SP 4 Lubań   [ zaktualizowane 20 cze 2013, 11:17 ]
Witajcie,

zbliżają się wakacje!

Wiem, wiem wszyscy się cieszą….,zanim jednak wyjedziecie w wymarzone miejsca… spójrzcie jak dzieci z koła polonistycznego pracowicie spędziły ostatnie trzy tygodnie, często rozmyślały o Lubaniu- tym współczesnym i tym z odległych wieków… W dowolnej formie zredagowały prace literackie, w których motywem przewodnim stało się nasze miasto, jego mieszkańcy, ciekawe zakątki lub zabytki architektury.

Znajdziecie dzisiaj w kąciku literackim wiersze, legendy, wskazówki dla turystów…

Polecam- Beata Baczyńska - Smyczek 

 

 „Lubań moim miastem”

 

Tu wszystkie mijają smutki i troski,

czuwa nad nami opiekun Boski.

Te dzielnice i kamienice

kryją mego dzieciństwa tajemnice .

Gdy patrzę na nie, oczy toną we wspomnieniach
w słodkich konwaliach i fiołkach,

jakby do snu przez wiatr kołysane,

takie szczęście jest tylko nam dane.

 Przez sen wyobrażam sobie

jak pięknie wygląda moje miasto nocą,
gdy światła latarni ulice złocą,
a gwiazdy cień rzucają

na dachy domów z ciemnymi szybami,
za którymi śpią ludzie ze swoimi marzeniami.

Wieża Bracka uwydatnia swe walory,

przepędza wszystkie zjawy i stwory.

Wieża Trynitarska dumnie na miasto spogląda,

niczym forteca wygląda.

Budynki jeszcze wojnę wspominają,

niejedne ponad sto lat mają.

Mury nadal strzegą tajemnice,

latarnie zdobią ulice.

To widoki bezcenne,

które dostrzega nawet niemowlę senne...

To miasto ma swą duszę i tajemnice,

które wiatr goni przez ulice.

Skrywa prawdę o świecie,

nic się przed nim nie ukryje przecie.

To właśnie tu się narodziły pierwsze wspomnienia,

to właśnie tu spełniły się pragnienia,

to właśnie tu sny się ziściły,

to właśnie tu  dobre i złe chwile były...

Jednak w sercu momenty złote pozostaną na wieki,

nie zniszczy je nawet siła nurtu rzeki.

Ja zawsze będę pamiętała

i to miasto dobrze wspominała,

bo nigdzie nie znajdę takiego duszy ukojenia,

bo właśnie w Lubaniu powstały moje pierwsze radości i zmartwienia.

Te wszystkie chwile póki co nie powrócą,

więc myśli na nowo smucą,

lecz wznowić je możemy,

jeśli tylko szczerze tego zapragniemy!

Nikola Sierczyńska kl. VIa

 

 

Legenda pt.” Duch Pani Marii”

 

             Dawno temu w Lubaniu  żyła dziewięćdziesięcioośmioletnia letnia Pani Maria. Gdy zmarła w 1150r. miasto zaczął nawiedzać jej duch, który najczęściej odwiedzał Wieżę Bracką, gdzie zostawiał po sobie tajemnicze ślady takie jak: połamane deski z odciskami stóp, rozbite kawałki słoików, mocno ubrudzone puszki po farbie, a najciekawszym i najbardziej tajemniczym śladem były postrzępione karteczki z szyframi. Maria dobrze znała Wieżę Bracką i jej zakątki, ponieważ jej bardzo odważny mąż pełnił w niej funkcję strażnika, więc ona często tam z nim chodziła, lecz pewnego dnia mąż zniknął. Okazało się, że zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach. Maria codziennie późnym wieczorem  spacerowała po opustoszałych uliczkach Lubania, kierując się ku brzegom Kwisy, gdzie płakała.

            Po śmierci męża chorowała i z tego powodu chciała zniszczyć Wieżę. Myślała nad tym długo ,aż doszła do wniosku, że tego nie zrobi, ponieważ nie jest na tyle zła i silna, żeby to uczynić. Wymyśliła  coś co nie spodobało się mieszkańcom Lubania. Pewnego dnia, gdy duch Marii wstąpił na próg Wieży Brackiej uznał, że tam zamieszka. Tak też się stało. Nieraz myślał nad tym, aby wywołać wojnę między Lubaniem a Bolesławcem. Pewnego dnia tajemniczym sposobem zwołał wielką ilość lubaniaków, którzy już po wejściu do Wieży Brackiej zaczęli krzyczeć, uciekać i obijać się o siebie w czasie ucieczki. Następnie nowy strażnik Jan Mariusz Plackajski z wielkim zdenerwowaniem i krzykiem pytał :" Co się dzieje?!?! Co tu się dzieje ?!?!?!". Każdy miał co innego do powiedzenia.

         Strażnik już nie wiedział kogo ma słuchać, więc sam wszedł do Wieży Brackiej i w tejże chwili zrozumiał innych ludzi, bo uciekł stamtąd po niecałych pięciu sekundach. Zawołał pewnego przechodnia i po objaśnieniu mu całej tej historii zaproponował, aby ten wszedł do środka, ten zgodził się .Gdy wszedł ujrzał to, co przeraziło innych ludzi. Znalazł  lalkę, która chodziła  wokół osoby stojącej w danym miejscu oraz Pana w podeszłym wieku, który wydawał straszne dźwięki. Ten Pan pokazał to przestraszonym ludziom, którzy już po chwili zaczęli się z tego śmiać. Duch Marii ,kiedy to zobaczył ze zdenerwowania omal nie zemdlał. Te działania powtarzał co jakiś czas, ale zawsze kończyły się tak samo, czyli jego przegraną. Nie miał on już sił, więc postanowił się wyprowadzić i tak też zrobił.

         Nowy strażnik na specjalnym festynie charytatywnym ogłosił koniec z dziwnymi zjawiskami  w Wieży. Mieszkańcy Lubania byli tak uradowani ,że spędzili na festynie sześć godzin. Duch był zawiedziony ,ponieważ musiał opuścić Wieżę Bracką i stać się grzecznym, z czasem wydoroślał i postanowił być duchem Marii, ale tym razem dobrym. Takim, który nie będzie czynił zła. Tak też się stało i wszyscy wraz z duchem byli szczęśliwi.

 Diana Dudzińska kl. IVa

 

 Legenda o Antku

Dawno, dawno temu istniało maleńkie, ale jakże piękne miasto Lubań, a w nim szczęśliwi mieszkańcy, którzy uwielbiali spędzać niedzielne popołudnia w parku na Kamiennej Górze.

Na Kamiennej Górze stoi zameczek, do którego bardzo często przychodził Antek – ośmioletni chłopiec. Miał tam swoje kryjówki, kąciki i wspaniałe miejsce przy zamkowym oknie, gdzie czytał książki oraz strugał różności z patyków. Pewnego dnia Antek usłyszał, że konserwatorzy zabytków chcą zniszczyć zamek i zbudować tam teatr. Antoś się strasznie zmartwił, bo w sumie to on się tam wychował. Gdy wracał do domu myślał, co tu zrobić, pytał  rodziców, nauczycieli, ale nikt nie potrafił pomóc chłopcu. W końcu Antek wymyślił, że coś powinno się dziać w tym zameczku, bo nikogo tam nie widywał, tylko Tomka, dozorcę, sprzątaczkę i rudego kota, więc wymyślił, że będzie tu Szkoła Muzyczna. Konserwatorom zabytku się to spodobało, więc postanowili nie burzyć zameczku. Zamiast teatru powstał amfiteatr i nie na miejscu zamku, tylko obok niego.

Legenda głosi, że w każdą  czerwcową ciepłą noc ,po północy przychodzi tu rudy kot i słucha śmiechów Antka.

                                                                                      Hanna Ruścińska kl.IVa

 

 Legenda o tym jak  powstał Dom pod Okrętem

    Dawno temu żył sobie człowiek o imieniu Białobrody. Był dobrym człowiekiem i zasłynął jako kapitan okrętu handlowego. Pewnego dnia jego zastępca ( który chciał przejąć dowództwo na statku) wyzwał go na pojedynek. Niestety kapitan przegrał, za karę musiał skoczyć z deski skazańców w morską otchłań. Na dnie morza czekały już na niego rekiny, więc nieszczęśnik  zginął. Sto lat po jego śmierci na morzu rozpętał się sztorm. Niestety załoga zginęła, a statek odwrócił się do góry dnem i nie zatonął, lecz zaczął dryfować. Dryfując przez morza i rzeki dotarł do rodzinnego miasta Białobrodego- Lubania. Lubaniacy początkowo nie wiedzieli co z nim zrobić, ale w końcu padła propozycja, by wykonać z jego dolnego pokładu dach nowego budynku w mieście. Po renowacji odsłonięto nowy budynek , który nazwano "Dom pod Okrętem". 

Martyna Mazur kl.4a

 

 Niespełnione…

Legenda o Wieży Brackiej


         Dziś Wieżę Bracką uważa się za symbol Lubania, ale czy tak naprawdę każdy lubanianin zna jej historię ? Czy kiedykolwiek zastanawialiście się nad tym ? Bo ja bardzo często…Posłuchajcie…

              Wieżę Bracką wybudowano 695 lat temu w celach obronnych. Ale jeszcze 100 lat przed tym w Lubaniu żyła kobieta nieszczęśliwie zakochana w jednym z franciszkańskich zakonników. Nikomu o tym nie mówiła, gdyż bała się surowej kary. Pewnego dnia owa pani przechadzała się lubańskimi ulicami, gdy  nagle ni stąd ni zowąd zrobiła się sina na twarzy, po chwili złapał się za serce, upadła i już się nie obudziła.

          W następnym wieku w tym samym miejscu, w którym umarła ta kobieta wybudowano Wieżę Bracką. Wtedy duch kobiety się obudził i zaczął krążyć tam i z powrotem po wieży.  Czynności swoje powtarzał  przez cały dzień , lecz w nocy wkradł się do franciszkańskiego zakonu i wykradł różne zioła oraz lekarstwa. Wczesnym rankiem duch zmieniał się w rynkową przekupę. Nikt nie wie jak to się stało…   Kobieta- duch  codziennie wyruszyła z ziołami i lekarstwami na lubański rynek i zaczynała nimi handlować.

-Mam tanie zioła i lekarstwa! Krzyczała.    

Kobietę otaczały tłumy klientów. Aż nagle inna przekupa zadała jej kilka dociekliwych pytań.

-A skąd pani pochodzi ?

-Z Lubania.

-Nigdy tutaj pani nie widziałam…Czy aby na pewno z Lubania?

-Tak jestem pewna… i myślę, że nie powinno to panią w ogóle interesować.

-Doprawdy, ja się tylko martwię o moich klientów! Te ziółka wydają mi się podejrzane, zupełnie jak pani !

-Szukam mojego ukochanego to dla niego to jestem …

-Nie będę się dłużej mieszać w pani sprawy, gdyż nie chcę mieć do czynienia dłużej z panią.

      Kobieta oburzyła się, poszła przed siebie i w nocy kiedy już całe miasto smacznie spało, skryła się w wieży i prawdopodobnie została już tam na zawsze. Istnieje również prawdopodobieństwo, że do dziś krąży ulicami miasta w poszukiwaniu swojego ukochanego.

 Kornelia Mazur kl.VI a  

 

   „Lubań"

 Było sobie kiedyś miasto ,

które wyglądało jak ciasto.

Słynęło z wielu wież,

które tam zobaczysz

gdzie tylko chcesz.

Było mniejsze od Wrocławia,

lecz większe od Włocławka

. Teraz i na wieki będzie istniało,

gdy tylko w Lubaniu

będzie się dobrze działo.

Joanna Michalska kl. IVA

 

 


"Stare miasto"

Lubań to miasto stare,

lecz nie aż tak, żeby było szare.

Wiele tam zabytków znajdziemy

i skarby zakopiemy.

Jest to miasto dobre i szczere,

które wygląda jak złote morele.

Jeśli się z państwem już żegnamy,

L to nie znaczy, że kiedyś znów się nie  powitamy.

 

 Joanna Michalska kl. IVA

 

 Wieża Trynitarska

       Na starej wieży , która znajduje się w bardzo tajemniczym miejscu Lubania mieszkała księżniczka Anastazja. Miała rodziców , którzy bardzo chcieli wybrać jej odpowiedniego męża. Po ślubie książę zachowywał się dość dziwnie , więc zaczęła mu się uważnie przyglądać. Po roku przyłapała księcia na rozmowie z żołnierzem . Rozmawiali oni o wielkiej bitwie , która  miała odbyć się przed wieżą za kilka dni. Księżniczka bardzo się wystraszyła.

 Niestety  tak jak było zapowiedziane bitwa się odbyła. W czasie manewrów wojskowych zburzono połowę wieży i piękny ogród , w którym rosło wiele kwiatów, gdzie księżniczka uwielbiała spędzać  cały swój wolny czas , tam też jeden z żołnierzy  śmiertelnie ranił  księcia i księżniczkę. Po ich śmierci rodzice złożyli ich ciała  w rodzinnym grobowcu, ale choć ciała straciły swe dusze ,  te rozpoczęły swe życie na nowo, zaczęły nawiedzać zburzoną do połowy wieżę.

     Gdy kilkaset lat później turyści zwiedzali wieżę, dusze poprzednich właścicieli robiły im różne dziwne psikusy , które niepokoiły turystów. Zwiedzający zwrócili się z prośbą  do tymczasowego właściciela , żeby sprawdził czy wszystko jest w porządku.

Gdy ten zjawił się w wieży,  wszedł w pułapkę ,którą zastawiły na niego zmarłe dusze- stali mieszkańcy wieży.  Na szczęście czasie   dusze przestały dokuczać właścicielowi wieży , ale turystom nie wolno już było zwiedzać wieży.

      Wieża stoi do tej pory pusta i samotna, choć jest własnością Lubania.

 

Natalia Lewicka kl. IVa

 

 Wieża Bracka

     Wieża Bracka współcześnie jest zabytkiem.  Jednak kiedyś, podczas wojen pełniła funkcję obronną i była schronieniem przed przeciwnikami. Wrogowie za wszelką cenę próbowali zniszczyć to miejsce.

       Nie jest ona basztą, ponieważ baszty są o połowę niższe od wieży. Jednak wiele osób mówi o tym zabytku Baszta Bracka.

        Wieża Bracka była budowana z różnych rodzajów skał litych. Grubość murów wynosi 3m, a wysokość 45m. We wnętrzu są schody prowadzące na jej szczyt  oraz małe muzeum. Od kilku miesięcy można wejść na szczyt wieży i podziwiać panoramę  naszego miasta i jego okolice.

        Gdy jesteś w Lubaniu serdecznie zapraszam do jej zwiedzania. Koniecznie wejdź na ten wyjątkowy punkt widokowy.

                                                                                          Jakub Nnoli kl. IVa


"Pietraszkowie"


Józef i Maryla Pietraszek to moi pradziadkowie, chcę dziś Wam o Nich opowiedzieć, bo zbliżają się cykliczne uroczystości pod hasłem " Dni Lubania", a to właśnie Oni wiele lat temu przyczynili się do rozwoju kultury w naszym mieście i to nie z byle powodu, posłuchajcie.

Tylko niektórzy pamiętają ten raj, tę atmosferę i muzykę...

Czy pamiętacie „ósmy cud świata”? Te zapachy, śpiewy i toasty?

Jeśli myślicie o zwykłej restauracji istniejącej do dziś, to muszę Was zmartwić, niestety już nie istnieje...

Ach, „Siódme Niebo”,to miejsce, gdzie można było się spotkać po zakończeniu II wojny światowej, cieszyło się wielką popularnością,

a jego założycielką była Maryla Pietraszek- moja prababcia.

Myślicie, że jej mąż Józef Pietraszek był zwykłą osobą, mylicie się..., bo to właśnie On założył lubańską fabrykę chusteczek, stąd przysłowie: „ Lubań wyciera nos całemu światu” Muszę wspomnieć, że mój pradziadek obok zdolności menagerskich , posiadał liczne talenty- grał na wszystkich instrumentach oprócz trąbki!

Cieszę się, że mogłam się z Wami podzielić skrawkiem mojej rodzinnej historii, bo moi pradziadkowie, choć widuję ich tylko na starych fotografiach, zawsze będą mieszkać w mojej pamięci.

Maja Piotrowicz kl. IVa
Comments