Kronika 2015/16‎ > ‎

Piknik jesienny

opublikowane: 22 paź 2015, 13:59 przez SP 4 Lubań   [ zaktualizowane 26 paź 2015, 10:18 ]

Aż nie chciało się wyjść ze szkoły… W czwartek 22 października spędziliśmy w niej wiele godzin, ale warto było. Przyszli uczniowie, nauczyciele, pracownicy, rodzice, goście i każdy mógł znaleźć dla siebie coś atrakcyjnego.

Z największym wzruszeniem oglądaliśmy występy uczniów Szkoły Podstawowej nr 4. Na widowni rodzice, dziadkowie, nauczyciele, koledzy. A na scenie działo się bardzo dużo. Był taniec towarzyski i nowoczesny. Zachwycały biedroneczki, straszne żaby i leśne duszki, a wszystkich porwał taniec rozruszaniec. Z pląsami konkurowali soliści, grupy wokalne i śpiewające całe klasy. I choć w tytułach piosenek dominowały deszcz i jesień, to na widowni było ciepło i radośnie. A to jeszcze nie wszystko: dwie klasy zagrały na instrumentach własnej produkcji, a inna na kubkach. Ponad dwie godziny dobrych artystycznych prezentacji.

Każda klasa z wychowawcą i rodzicami przygotowała stoisko. Oferowali na nich własne obrazy, dekoracje z suszonych cytrusów, gałązek, liści. Było również coś dla ciała. Trzeba przyznać, że talenty kulinarne rodziców dorównują talentom artystycznym uczniów. Trudno było spróbować wszystkiego, mieliśmy do wyboru zupę dyniową i grochówkę, sałatki, galaretki, chleb ze smalcem, grzanki, popcorn,  olbrzymią różnorodność ciast, a także świeże soki warzywne i owocowe, kompoty, kawę i herbatę. Przezorni mogli zaopatrzyć się w przetwory na zimę i książki na długie jesienne wieczory. Dorośli artyści tworzyli cuda z balonów, zaplatali atrakcyjne warkoczyki i malowali twarze a szóstoklasistom udało się stworzyć pchli targ.

W tym artystycznym zamęcie znalazł się czas na spotkania, rozmowy, pogłębianie więzi. To że kolejny piknik stał się sukcesem, jest zasługą wszystkich pracowników szkoły, naszych uczniów, ich rodziców oraz przyjaciół, którzy nas odwiedzili. Dziękujemy za zaangażowanie i dobrą atmosferę. Pozyskane fundusze przeznaczymy na zakup brakujących szafek dla uczniów. Do następnego spotkania…

red. E. Soja




Comments