W domu pani Franks

opublikowane: 11 lis 2013, 23:42 przez SP 4 Lubań

Historia którą wam teraz opowiem, jest naprawdę dziwna..... Od czasu tego zdarzenia, gdy śpię, śni mi się Lisa, dom pani Franks, jej kot i liczba 71....

Wydaje mi się też, że ten kot przychodzi teraz pod mój dom i miauczy jeden raz. Posłuchajcie …

Dziesięć lat temu zmarła pani Franks, była to samotna starsza pani, rzadko ktoś ją odwiedzał, ponieważ krążyły o niej w mieście różne przerażające plotki... Kiedy odeszła miała 71 lat, nie wiadomo do tej pory z jakiej przyczyny zmarła.

Została pochowana w miasteczku u nazwie Riwenross, podobno każdego wieczoru na jej grób, przychodzi jej kot i miauczy po siedem razy, tak czyni każdego dnia od dziesięciu lat…  Od śmierci pani Franks dom stoi pusty i nikt w nim nie zamieszkał.

Jakieś dwa miesiące temu wprowadziła się tam rodzina Hawardów.  Lisa Haward to szczupła i wysoka czternastolatka z długimi czarnymi włosami, brązowymi oczami i bladą cerą. Ma ośmioletniego brata o imieniu Mike, który jest niskim, piegowatym szatynem. Jest jeszcze z nimi siostra Mila, miła dwudziestolatka.

Pewnego dnia spotkałam Lisę .

-Cześć!- uśmiechnęłam się do niej.

-Hej!- odpowiedziała.

-Jestem Agnes ,  mam 16 lat... i mieszkam naprzeciwko- przedstawiłam się.

-Ja mam....

-Tak wiem... Lisa i masz 16 lat. Całe miasto o was mówi-przerwałam jej.

-Dlaczego.....?-spytała.

-Ech.... nieważne, słuchaj za tydzień mam urodziny, co prawda nie urządzam przyjęcia, ale chciałabym, żebyś do mnie przyszła-zaproponowałam.

-Jasne, przyjdę!- uśmiechnęła się i poszła dalej.

Uważam, że Lisa jest trochę dziwna, ale w sumie rozmawiałam z nią tylko chwilę, więc może tak naprawdę mogłabym się z nią zaprzyjaźnić?  Mimo wszystko chciałabym ją poznać  bliżej.

Kilka tygodni później byłyśmy wieczorem same  w domu Lisy, dokładnie w jej pokoju…

-Hej Lisa!...Co to jest?- wskazałam na dziwny otwór w ścianie, który przypominał drzwi dla jakiegoś małego człowieczka.

-Nie wiem,  mieszkam tu od niedawna, więc nie byłam jeszcze w każdym pomieszczeniu, a jak widzisz, jest ich naprawdę bardzo wiele. Niektóre drzwi są zamknięte na klucz i wyglądają wręcz, jak gdyby nie były otwierane od setek lat, Mila powiedziała, że już wkrótce je otworzymy-oznajmiła Lisa.

-Chodź! Sprawdzimy co tam jest!- pociągnęłam Lisę za rękę. Tak, to jakieś drzwi. Za drzwiczkami było ciemno, wiec nic nie widziałam…

-Wchodzimy?- spytałam.

-Skąd wiesz, że akurat tam się wchodzi? -popatrzyła na mnie śmiejąc się. Weszłam pierwsza, chociaż nic nie widziałam,  domyśliłam się, że wokół mnie tylko roi się od pająków i nietoperzy.... i  to pewnie wyjątkowy strych, ponieważ  pokój Lisy znajdował się na drugim piętrze.

Zaraz za mną weszła Lisa, trzymałam wyprostowane ręce przed sobą, by na nic nie wpaść, czułam tylko jak zrywam olbrzymie pajęczyny oraz , że mam ich mnóstwo na twarzy.... , a gdy tylko pomyślałam sobie, że właśnie w tej chwili może chodzić po mnie jakiś obrzydliwy pająk.... robiło mi się słabo, te myśli przyprawiały mnie o dreszcze. Nagle usłyszałam krzyk i wtedy serce stanęło mi w gardle.....

Dalej nic już  nie pamiętam, ale wiem, że to wcale mi się nie przyśniło... Wszyscy twierdzą, że dom pani Franks jak stał opuszczony tak i nadal stoi.... Więc czy ta rodzina mi się przyśniła? Czy  miałam zwidy? I niby byłam sama w tym domu i mówiłam do siebie?!

Wciąż dręczą mnie te pytania i mnóstwo innych. I nadal gdy przechodzę tą trasą pojawia mi się przed oczami liczba 71.... Czyli tyle ile miała lat pani Franks, gdy zmarła,  tyle ile minęło czasu od wprowadzenia się rodziny Hawardów do tego domu. Postanawiam  sprawdzić co się stało z Lisą.
Comments