Rozdział I

opublikowane: 22 mar 2016, 10:48 przez SP 4 Lubań

Witajcie, specjalnie dla Was pierwszy rozdział powieści Weroniki Kęskiej z kl. 6b- miłego czytania !!! Dreszczyk emocji Was nie opuści……

                                                                                                     Polecam Beata Baczyńska - Smyczek

 

                         Rozdział I

 Tej nocy, kiedy gwiazdy szeptały prowadząc białego wilka, zmieniło się wiele rzeczy, jednakże najpoważniejszą zmianę odczuło Bractwo Antrovis, tracąc najważniejszego pionka.

 

 

 

 Basior stał na skarpie. Jego szyję owijał cienki, postrzępiony czerwony szal powiewający tak jak i lazurowa peleryna, pod wpływem ciepłego, jesiennego wiatru. Pierzasta korona, o imponujących rozmiarach dodawała młodzieńcowi majestatu, a błękitne ślepia lustrowały florę osnutą poranną mgłą.

  Na skraju lasu stała kremowa wilczyca. Jej złożone skrzydło pokrywała szkarłatna, zeschnięta ciecz. Zapomniany łuk leżał na ziemi, pokryty ranną rosą.

- Zostałeś sam, zdany na siebie, co z tego? – zaczęła. Labhraidh nie poruszył się. – Czy zapomniałeś o tym co posiadasz i co jest twoje?

 Czteroletni wilczur odwrócił się, patrząc jej prosto w oczy.

- Ja już nic nie posiadam. – odparował. – A nawet jeśli, to wątpię, by uwierzył w moją „jestem twoim synem, Wasza Wysokość” deklarację.

- To prawda, ale nie możesz zapomnieć przeszłości, ale możesz jej nie rozpamiętywać. – odparła spokojnie.

Mathghamhain spojrzał na nią, jednakże nie odezwał się.

- Możesz odzyskać swoją koronę. Pozbądź się ciemności, ze swojego umysłu. Zacznij myśleć. – zrobiła przerwę, odpowiednio dobierając słowa, jednakże wciąż będąc bezpośrednią. – Znów możesz być królem.

 Réamonn westchnął i napinając mięśnie, przygotował się do skoku ze zbocza. Kremowa wilczyca uczyniła to samo.

v 

   Drzwi do karczmy otworzyły się ze skrzypnięciem, oznajmiając, że ktoś przybył. Kilka wilków znajdujących się w owym budynku spojrzało w ich stronę, jednakże szybko straciło zainteresowanie nowymi gośćmi.

 Oberża Pod Pijanym Heimem, była dosyć przytulną gospodą. Ogień trzaskał w kominku, przypiekając przy okazji znajdującą się nad nim baraninę. Drewniane stoły ustawione zostały przy kamiennych ścianach. Minstrel  – brązowy wilk z lutnią – wygrywał aktualnie skoczną melodię, a kilka basiorów tańczyło z kuflami w łapach.

 Przybyli skierowali się w stronę karczmarza. Ten rozradowany na widok nowych, potencjalnych kupców, podszedł do nich pośpiesznie. Nie doszedł. Upadł na posadzkę, gdzie zaczął pojawiać się szkarłat. Nieznajomi zniknęli, a nikt z zebranych zdawał się nie zauważyć zgonu gospodarza, którego kark zdobił teraz biały lis o złotej koronie i czerwonych oczach.

Comments